Blog o podróżowaniu, smakowaniu i poznawaniu. Czego? Wszystkiego! Historii, kuchni, religii, zawodów…
facebookpinterest google-plusinstagramyoutube

Relacja z Nepalu cz. 3, ostatnia



…ciąg dalszy części 1 i części 2, a w nim:

  • Dokąd emigrują młodzi Nepalczycy?
  • Tutejsza gościnność
  • Nocne życie w Kathmandu
pałac_królewski

Elementy królewskiego pałacu

Powszechnym zjawiskiem jest, że młodzi Nepalczycy emigrują do krajów bardziej rozwiniętych, w poszukiwaniu dostatniego życia. Do Europy trafiają jednak jedynie nieliczni. Najpopularniejszym kierunkiem są Australia, następnie Japonia, Korea albo Stany Zjednoczone. Wiodącym biznesem w Kathmandu są agencje rekrutujące studentów chcących wyjechać na zagraniczne uczelnie. Co znamienne, najczęściej zadawanym przez petentów pytaniem w takiej agencji jest – „Czy łatwo jest w kraju X o pracę i ile wynosi średnia pensja?” i „Jakie warunki trzeba spełnić, żeby w kraju X dostać obywatelstwo?”.

Biura tego typu przypominają działaniem biura pośrednictwa pracy. Podpisują umowy o współpracę z uczelniami na całym świecie. Za odpowiednią prowizję szukają studentom odpowiedniej uczelni i załatwiają za niego wszystkie formalności. Trochę tego jest, np. bardzo dużo krajów nie ma swojej ambasady lub konsulatu w Kathmandu, więc po wydanie wizy trzeba udać się w ponad 1000-kilometrową podróż do Delhi w Indiach.

Afisze reklamujące studenckie biura pośrednictwa

Afisze reklamujące studenckie biura pośrednictwa

Tutejsza gościnność jest wspaniała. Oczywiście, miejscowi handlarze, taksówkarze itd. widząc „białego człowieka” będą starali się jak najwięcej na nim zarobić. Dlatego trzeba się zawsze targować. Jeżeli natomiast trafimy pod opiekę znajomego Nepalczyka, możemy liczyć się z tym, że gospodarz za nic nie pozwoli nam zapłacić. Poświęci swój czas, żeby urozmaicić nam pobyt. Będzie starał się spełnić każdą naszą prośbę. Podobno gość jest tutaj traktowany jak coś w rodzaju boga, przychodzącego odwiedzić domowników. Dobrze odzwierciedla to nasze polskie przysłowie: „gość w dom, Bóg w dom”. W końcu Polacy również słynną ze swojej gościnności. Może więc nasze zwyczaje, wywodzą się ze wspólnych wschodnich korzeni?

kathmandu_centrum

Mamy okazję wyjść wieczorem, zobaczyć życie nocne w stolicy Nepalu. Trafiamy do pierwszego lokalu. Na scenie przygrywa zespół. Stłoczona grupka panów w garniturach, radośnie podskakuje do dyskotekowej muzyki. Punkt godz. 21 muzyka urywa się i panowie rozchodzą się do domów. Podobno to była jakaś firmowa impreza. Whisky z wodą, przegryzamy ostrymi orzeszkami. Każdy może zamówić sobie piosenkę, którą później zagra zespół. Dostępny repertuar obejmuje tylko lokalne piosenki więc tym zajmuje się nasz gospodarz. Po godzinie zmieniamy lokal na mniejszy, ale bardziej swojski zarazem.

Z całym muzycznym zespołem

Z całym muzycznym zespołem

Zespół ubrany w ludowe stroje tańczy i śpiewa tradycyjne pieśni. Goście piją i świetnie się bawią tańcząc pod sceną. W odniesieniu do Polski, można by to było określić mianem małej barowej dyskoteki. Tylko, że zamiast dj’a, występowałby zespół Mazowsze. Atmosfera i muzyka tego miejsca udziela nam się na tyle, że nieśmiało też zaczynamy bawić się pod sceną. Widząc nas tam, współbiesiadnicy chcą tańczyć razem z nami (byliśmy jedynymi „turystami” w lokalu) i zachęcają do jeszcze bardziej energicznych pląsów. Bawimy się coraz lepiej. Zaskoczenie przychodzi ok. godz. 1 w nocy, kiedy to wypraszane są wszystkie kobiety, ponieważ właśnie zaczyna się program „tylko dla panów”. No cóż… Mimo, że nie zobaczymy tej części widowiska, to szczęśliwi o nowe doświadczenia, wracamy do hotelu.

a na koniec słodkie małpki :)

a na koniec słodkie małpki 🙂

 

To koniec naszego cyklu reportaży z Nepalu. Zapraszamy serdecznie na nasz Facebook

Jeżeli nie czytałeś/aś dwóch poprzednich części, link tutaj: część 1, część 2

Zobacz też nasz nowy film na naszym kanale: 5 minut w Tajlandii:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.