Blog o podróżowaniu, smakowaniu i poznawaniu. Czego? Wszystkiego! Historii, kuchni, religii, zawodów…
facebookpinterest google-plusinstagramyoutube

Chott El Jerid – jezioro bez wody



?;

Nazwa jeziora w wolnym tłumaczeniu oznacza „jezioro liścia palmowego”. Ile w tym prawdy, wie tylko ten, kto rozszyfruje شط الجريد .

Znajduje się ono zaraz obok granicy z Algierią. Ma prawie 60km szerokości i 120km długości, co przeliczając na km2, stanowi prawie 8% powierzchni całego kraju. Ile km2 liczy sobie Tunezja? Mimo, iż są to dość abstrakcyjne obliczenia, bo przecież jezioro nie jest prostokątem, to jednak pozwala to wyobrazić sobie jego objętość. 8% całego kraju. Jednak zanim przejdziemy do Chott El Jerid, kilka słów o tym jak zazwyczaj działają jeziora.

Jak działają jeziora?

Jak już popada deszczu i na lądzie zrobi się mokro, to woda będzie spływać. Jak spływać, to do miejsc najniżej położonych np. jezior, przy okazji niosąc ze sobą rozpuszczone minerały. A jeżeli deszczu jest więcej niż wody, która w naturalny sposób wyparowuje, to po pewnym czasie ta woda w jeziorze, znajduje ujście i w postaci rzeki wpada do morza.

A jak działa Chott El Jerid?

Na skutek wysokich temperatur woda z jeziora wyparowuje, zanim jej poziom uzupełnią kolejne opady deszczu. Taa daaa!
W praktyce oznacza to tyle, że jezioro jest, tyle że bez wody. A jak jest bez wody, to można zobaczyć co jest na dnie. Baaa, można nawet zejść na jego dno.
Zobaczymy tam ogromne ilości naniesionych minerałów, głównie chlorku sodu. Brzmi poważnie, a chodzi po prostu o sól. Nagromadzenie soli w jeziorze jest tak duże, że zablokowało rozwój jakiejkolwiek roślinności, a co roku soli dalej przybywa!

Swego czasu była tutaj inna droga przecinająca jezioro. Już jej nie ma. Sól ją przykryła. Jest nowy asfaltowy odcinek ciągnący się około 25km. Hmmm… wg. lokalnych przewodników, on też zostanie pokryty solą, jednak nie za naszego życia.

Wyjątkowo rzadko można zobaczyć tu wodę, ponieważ przez większą część roku pozostaje ono suche. Już na wiosnę, po odparowaniu wody nagromadzonej zimą, cała powierzchnia pokryta jest grubą warstwą soli, przypominającą pokrywę lodową i sprzyjającą mirażom. A nawet jak jest tu woda, nie jest jej dużo. W Tunezji mieszkałam pracując w sezonie letnim, więc nie widziałam na własne oczy jak to wygląda zimą, ale podobno poziom wody nie sięga wyżej niż kolana w najgłębszych miejscach.

Dzieci zazwyczaj nie wierzą ani mi, ani rodzicom w zapewnienia, iż otacza je jezioro. Zazwyczaj pada pytanie „Jak to jezioro, skoro nie ma tu wody?”. Oczka wodne znajdujące się na jego terenie nieco przywracają im w to wiarę. Swoją drogą, są one nie lada atrakcją, ponieważ dzięki dużemu stężeniu minerałów, uzyskują niezwykłe odcienie intensywnej zieleni czy turkusu.

Czy chodzenie po takiej powierzchni jest niebezpieczne? Nie. Skoro jeepy z turystami mogą przemierzać jezioro, to jak spacerując, biegając, czy nawet skacząc mogłabym się zapaść? Chociaż, duży autokar, obciążony ludźmi i ich bagażami mógłby ugrzęznąć. Zanim poprowadzono tu drogę, przebycie szotu w karawanie obładowanych wielbłądów mogło być niebezpieczne. Istnieje legenda, właśnie o karawanie 1000 wielbłądów, które zmyliwszy drogę utonęły w słonym bagnie bez śladu… A może wymyślono tą legendę, jako zgrabny chwyt marketingowy, promujący to miejsce?

Nazwa jeziora El Jerid, oznacza jak już na wstępie zostało powiedziane „jezioro liścia palmowego” i nawiązuje do oaz uprawnych, znajdujących się wokół szottu. W oazach tych uprawia się głównie daktyle, a drzewo palmy, w oczach muzułmanów jest drzewem błogosławionym. Wiele słów proroka Mahometa i sur Koranu podkreśla szczególną rolę palmy daktylowej w islamie: „Pośród drzew jedno jest szczególnie błogosławione, podobnie jak wyznawca islamu wśród ludzi. Drzewem tym jest palma”.

Legenda Deglet Nour

Najbardziej znaną tunezyjską odmianą daktyli jest Deglet Nour. Legenda głosi, iż nazwa najwyższej jakości daktyli pochodzi od imienia muzułmańskiej świętej (można się zdziwić, że mowa o świętej… ano można) Nurah. Kobieta ta była tak biedna, że nie stać jej było nawet na tespih, czyli coś w rodzaju odpowiednika znanego w Polsce różańca. Modląc się, używa zamiast paciorków, nasion daktyli do recytowania 99 imion Boga. Umarła podczas modlitwy, a jej ciało pochowano w miejscu gdzie to się stało. Nasiona zasadzone na jej grobie natychmiast wykiełkowały, rodząc najsmaczniejsze daktyle.

To właśnie Deglet Nour można zakupić zatrzymując się na szocie. Pamiętajmy jednak, aby sprawdzić jakość świeżych daktyli. Szczególnie jeżeli jesteś turystą. Daktyla kierujemy pod słońce i jeżeli miąższ jest przezroczysty, odcieniu bursztynowego i widać pestkę w środku, faktycznie mamy w ręku świeżego daktyla najwyższej jakości. W przypadku, kiedy nawet podstawiony pod słońce zdaje się być mętny… podziękujmy sprzedawcy słowami „Le, le, szukran”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.