Autostopem przez Koreę Północną?

– Słyszałem, że jeździliście autostopem. Jak było, jakie kraje?

– Tak. Zaczęliśmy od Korei (…)

– Korei Północnej?!

– Nie. Korei Południowej. No jak Północnej?

– A już myślałem…

– 😅 Że jeździliśmy autostopem po Korei Północnej i zatrzymywaliśmy auta na obraz z podobizną twarzy Kim Dzong Una? 😂Hahaha Zawsze to samo pytanie.

 

Z Korei Płd. najbardziej w pamięć zapadły mi restauracje (więcej o Koreańskim street food). Pamiętam, kiedy w jakimś odcinku „Kuchennych Rewolucji”, na to że na stole stały sól i pieprz, ponieważ restaurator nie doprawiał dań, pozostawiając klientom wybór, Magda Gessler powiedziała, że ludzie chodzą do restauracji właśnie po to, aby nie gotować. W Korei Płd. zdaje się być na odwrót. Bardzo żałuję, że w Białymstoku nie ma chociaż jednej knajpki w stylu koreańskim. Jeżeli gdzieś w Polsce jest, dajcie mi znać proszę. Jutro wsiadam w auto.

W wielu miejscach serwujących jedzenie w Korei Płd., na środku stołu przy którym się siedzi, znajdują się niewielkie miejsca grillowe i samemu sobie przygotowujesz posiłek. Czy to grill bardziej tradycyjny, podgrzewany węgielkami, czy elektryczny. Tak wygląda stolik zarówno dwuosobowy, jak i trzy, pięcio, czy siedmioosobowy. Po prostu jedne są mniejsze, inne nieco większe. Nad nimi często znajduje się rura, która pełni funkcję okapu.

Pierwsze co podawane jest na stół, to przekąski w tym: tradycyjne kimczi (tj. sfermentowana kapusta w ostrym, pikantnym sosie chili), jest też po prostu kiszona kapusta pekińska, piklowany czosnek, marynowana biała rzepa, jakaś miejscowa zielenina, anchois, namoczone liście sezamu, papryczka chili, jakaś fasolka, pasta ze sfermentowanej soi, świeży ogórek, cebula, sól z jakimiś dodatkami itp. Pozycji serwowanych przystawek jest tyle ile knajp w Korei.

Następnie na stół wchodzi zamówione przez nas danie główne. W formie surowej. Tak, tu w restauracji podają Ci danie główne, rozłożone na części pierwsze, w surowej wersji i gotuj sobie sam. Może to być jakiś rodzaj mięsa lub ryby. Kelner zapyta, czy chcemy te które marynowało się w przyprawach ziołowych czy pikantnych. Jeżeli zamawiacie zupę, dostaniecie kociołek zalany wodą i w zależności czy chciałeś mięsną, czy z owoców morza, to będzie zanurzone w wodzie. A tą doprawiaj sobie sam i dorzucaj wybrane przez siebie dodatkowe składniki. Możesz zająć się popijaniem piwka, pogaduszkami i podjadaniem przekąsek ze znajomymi, z kolei wywar będzie pyrkał długo i spokojnie, albo jeżeli jesteś wygłodzony to od razu na wysoki ogień, np. drobno pokrojone kawałki mięsa wrzucić i gotowe.

Zastanawiam się, skąd tak wysoka popularność owych restauracji w Korei? Znaczy, ja osobiście się temu nie dziwię. Ja jestem nimi zachwycona. Jednak mam pewną teorię. Prócz jednego, wszystkie mieszkania w których byliśmy w Korei były mikroskopijne, co pewnie związane jest z ich wysoką ceną. Produkty spożywcze też nie należą do najtańszych (więcej o cenach jedzenia w Korei Południowej) i być może jedzenie na mieście o dziwo jednak wychodzi taniej. Być może stąd też popularność tych miejsc. Restauracje w Korei Południowej to nie jest tylko miejsce w którym je się posiłek, bo akurat nie chce się gotować. To miejsce spędzania czasu wolnego w gronie rodziny i znajomych, to robienie czegoś wspólnie. I to właśnie uważam za najfajniejszą rzecz w tych restauracjach. To, że coś się dzieje, że coś robisz z innymi wspólnie, że każdy komponuje smaki które dla niego są najlepsze. A jeżeli jesteś na nieudanej randce, czy na lunchu biznesowym – nigdy nie zapadnie niezręczna cisza, bo będziecie zajęci lekką pracą nad posiłkiem. Coś się dzieje, integrujecie się.

Niestety mam jedynie pojedyncze zdjęcia z tego typu restauracji – byłam zbyt pochłonięta konsumpcją i przeżywaniem wspólnych chwil z biesiadnikami 😉

Chciałam też serdecznie podziękować dwóm absolutnie wyjątkowym osobom, dzięki którym mieliśmy możliwość doświadczyć tego wszystkiego – Gosi i Tomkowi, którzy ponad dekadę mieszkali w Korei Południowej, a serca mieli tak otwarte że przyjęli nas i ugościli po królewsku, dzięląc się swoją wiedzą i doświadczeniem. 

To jak z tą koreańską kuchnią w Polsce? Ktoś, coś, gdzieś? Proszę piszcie w komentarzach już teraz 🙂

Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz